Zamknij
REKLAMA

Potrącił kobietę i zostawił umierającą w rowie: trwa śledztwo

14:26, 11.01.2019 | B.N/T.Z.
REKLAMA
Skomentuj

O tym zdarzeniu było głośno w całym regionie. Potrącona zostaje 35-letnia kobieta z Żychlina, sprawca nie udziela jej pomocy, zamiast tego próbuje zatrzeć ślady, ranną zostawia w rowie i po kilku chwilach ucieka. Pani Ewa przez kilka godzin umierała w ogromnych męczarniach. Niestety, śledczy nadal nie złapali kierowcy samochodu. Poszukiwania wciąż trwają. 

12 października ubiegłego roku, ok. godz. 22, jadące samochodem osoby zauważyły leżące na drodze czapkę i but. Okazało się, że w rowie przy drodze znajduje się ciało 35 - letniej mieszkanki Żychlina. Do potrącenia mogło dojść pomiędzy 19, a 20. Jedna z pobliskich mieszkanek relacjonowała, że słyszała odgłosy mogące wskazywać na potrącenie. Przypuszczała, że mogło dojść do potrącenia zwierzęcia. Z tego powodu nie podeszła do okna.

- Gdyby podjęła inną decyzję, najpewniej byłaby świadkiem kilku kluczowych minut. Sprawca wykorzystał je, by zatrzeć ślady wypadku – piszą dziennikarze portalu tvn24.pl.

Kierowca pojazdu nie udzielił pokrzywdzonej pomocy i odjechał z miejsca zdarzenia.

- Oględziny miejsca zdarzenia i zwłok wskazują, iż 35-latka mogła zostać potrącona przez kierowcę, który poruszał się białym Volkswagenem Caddy – relacjonował nam wówczas Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Prokuratorzy i funkcjonariusze KPP w Kutnie nadal pracują nad ustaleniem sprawcy wypadku. O przebiegu śledztwa donosi TVN. Kierowca zabrał część dowodów z miejsca zdarzenia. Kilkaset metrów dalej znajduje się przejazd kolejowy. Monitoring zarejestrował pojazd, który prawdopodobnie potrącił 35-latkę. Jakość niestety jest słaba, nie widać tablic rejestracyjnych.

- Prokuratura pokazała nam ten film. Widać na nim samochód, który przejeżdża przez tory i zbliża się do miejsca tragedii. Sprawca mógł widzieć światła nadjeżdżającego auta. Wtedy wsiadł do swojego samochodu i ruszył. Z nagrania można wywnioskować, że volkswagen przecina przejazd kolejowy z dużą prędkością. Nie widać natomiast blasku światła z prawej strony auta. To może oznaczać, że prawy reflektor został uszkodzony – czytamy na tvn24.pl

Sprawca wypadku zostawił na jezdni części swojego pojazdu. To rozbite szkło jednego z reflektorów, oderwana maskownica halogenu, roztrzaskane lusterko lewe oraz jego plastikowe osłonki.
Sprawdzano okolicznych właścicieli VW Caddy. Odwiedzono warsztaty samochodowe. Wszystko niestety na nic. Przed Bożym Narodzeniem wydawało się, że sprawcę jednak udało się znaleźć.

- Niestety, ostatecznie nasze ustalenia okazały się błędne - przyznaje asp. sztab. Edyta Machnik z kutnowskiej komendy w rozmowie z TVN 24.

(B.N/T.Z.)
REKLAMA

Komentarze (1)

20162016

1 0

to *%#)!& 21:22, 12.01.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© terazgostynin.pl | Prawa zastrzeżone