Już przed niedzielnym spotkaniem było wiadomo, że mający komplet punktów Nafciarze play off zaczną z numerem 1.
W niedzielę na początek dla gospodarzy trafił doskonale znany w Płocku Miłosz Czapliński, wisła odpowiedziała, na parkiecie trwała twarda, wyrównana walka, a wynik często był remisowy. W 14. minucie po pięknej wrzutce trafił Gergo Fazekas i Wisła po raz pierwszy prowadziła w tym meczu, cieszyli się więc kibice z Płocka. Ale kilka minut później bramkarz gospodarzy rzutem przez całe boisko trafił do pustej bramki, co oznaczało remis po 6.
Gospodarze grali bardzo dobrze w obronie, sędzia często sygnalizował pasywną grę Nafciarzy, którzy popełniali sporo błędów. W końcówce pierwszej połowy gospodarze, mając dwóch zawodników mniej, stracili piłkę, a Michał Daszek trafił do pustej bramki. Trzy sekundy przed końcem czerwoną kartkę za faul otrzymał Abel Serdio, niezwykle zaskoczony decyzją arbitrów, bo wszyscy spodziewali się raczej kary dwuminutowej. W podobnej sytuacji był kilka minut wcześniej zawodnik Wybrzeża, który także dość niespodziewanie zobaczył czerwony kartonik. Do przerwy Nafciarze prowadzili 14:12.
W drugiej połowie po dwóch świetnych obronach Bergeruda (w tym karnego) wykorzystali kontry i wygrywali 16:12. Przy stanie 19:15 karę otrzymał... trener Wisły Xavier Sabate i Wisła musiała grać w osłabieniu. Gdy ze skrzydła trafił były Nafciarz Filip Michałowicz, goście prowadzili 23:20 (47. min.).
Gospodarze walczyli ambitnie, z wiarą, ale Wisła utrzymywała 3-4 bramkowe prowadzenie. W końcówce miejscowi opadli z sił, łapali dwuminutowe kary, a spokojnie grająca Wisła kontrolowała mecz. W ostatniej akcji po wrzutce Zarabca z trudnej sytuacji trafił Daszek, ustalając wynik na 30:24. MVP meczu został bramkarz Wybrzeża Mateusz Zembrzycki.
Wybrzeże Gdańsk - Wisła Płock 24:30 (12:14)
Komentarze (0)