Jeszcze 30 lat temu między kibicami jednego i drugiego klubu była zgoda, ale w 1998 roku drogi się rozeszły i Widzew Łódź z przyjaciół stał się jednym z największych wrogów. I tak jest do dziś w kibicowskim świecie. Różne były koleje jednego i drugiego klubu. Wisła w ostatnich latach ugruntowała swoją pozycję w Ekstraklasie, choć nieoczekiwany spadek w 2023 roku był sporym tąpnięciem. Klub jednak ustał i po 2 latach wrócił do Ekstraklasy. Dużo dłużej ta podróż zajęła Widzewowi, który z Ekstraklasy spadł w sezonie 2013/14, a do elity wrócił dopiero w sezonie 2022/23, choć uczciwie trzeba przyznać, że Nafciarzom ta droga przy poprzednim spadku też zajęła 9 lat.
Dziś oba kluby też są na przeciwnych biegunach. Widzew ma pieniądze, możliwości, rekordowe transfery, ale nie ma wyniku sportowego. Wisła, dużo skromniejsza, jeszcze tydzień temu była liderem. Nafciarze przegrali w Gliwicach przegrali pierwszy mecz od września, ale podopieczni Mariusza Misiury wciąż są w czubie spłaszczonej tabeli. Widzew za to jest na miejscu spadkowym.
Wisła może, Widzew musi
Tak sytuację określił trener Mariusz Misiura, który przed meczem komplementował Widzew. Zapewniał, że kwestią czasu jest aż Łodzianie zatrybią i wskoczą na zwycięską ścieżkę. Szansę swojego zespołu ocenił na 1 do 9, przy czym zaznaczył, że wierzy w zwycięstwo swojej drużyny. W niedawnej przyszłości sztab szkoleniowy Wisły znalazł sposób chociażby na Raków Częstochowa, po raz drugi w tym sezonie.
Wisła ma jednak swoje problemy. Cały czas Nafciarze muszą radzić sobie m.in. bez Jime czy Tomasa Taversa. Ci zawodnicy mają wrócić dopiero w połowie marca.
- Często zapomina się, że gramy bez naszego czołowego ofensywnego zawodnika. To tak jakbyśmy z Lecha wyjęli Palmę, z Jagielloni Imaza, z Rakowa Iviego Lopeza. Widzimy od razu, że każdy ma problem w ofensywie, dlaczego doceniam, jak mimo jego nieobecności reaguje drużyna. Tęsknię, tęsknię za nim bardzo
- mówił o Jime trener Misiura.
W tygodniu nie trenowało dwóch zawodników, którzy od pierwszej minuty zagrali w Gliwicach, ale Mariusz Misiura nazwał to profilaktyką. Prawdopodobnie jednym z zawodników był Marcus Haglind-Sangre. Wisła ma sporo innych, mniejszych problemów, np. niedawno chory był Giannis Niarchos, wciąż kontuzjowany jest Iban Salvador. Siła rażenia Wisły spada.
Swoje problemy ma też Widzew, bo choć tam zimą wpompowano aż 14 milionów euro, to jeszcze nie widać efektów. Podopieczni Igora Jovicevicia póki co przegrali oba spotkania w 2026 roku. W zespole Chorwata gra aż 7 zawodników, którzy do zespołu dołączyli zimą. To sprawia, że to zupełnie nowy zespół, który, przynajmniej w teorii, powinien rosnąć z każdym tygodniem.
Dla kibiców Wisły mecz z Widzewem Łódź to zawsze dodatkowa mobilizacja. Do Płocka przyjeżdża komplet, 700 fanów gości. Na trybunach zapowiada się gorąca atmosfera, a atrakcje zaczną się już przed meczem. Od 18:30 w FanShopie będzie można spotkać Cezarego Stefańczyka, a na samym spotkaniu będzie tzw. "Kiss cam". To z okazji święta zakochanych.
Oby każdy fan Wisły mógł swojej partnerce powiedzieć dziś, że jest piękna jak bramka Wisły w doliczonym czasie gry.
Mecz Wisła Płock - Widzew Łódź o godz. 20:15. Kasy biletowe są czynne od godz. 10:00, bilety można kupić też online.
Komentarze (0)