Reklama

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Lubię robić krzywdę

Opublikowano:
Autor:

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Lubię robić krzywdę - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Urodziła się w Wałbrzychu, ale mieszka i tworzy we Wrocławiu. Akcja wielu jej powieści umiejscowiona została na Dolnym Śląsku. Czasami w miejscowościach, które w rzeczywistości nie istnieją.

Urodziła się w Wałbrzychu, ale mieszka i tworzy we Wrocławiu. Akcja wielu jej powieści umiejscowiona została na Dolnym Śląsku. Czasami w miejscowościach, które w rzeczywistości nie istnieją.

Już jako dziecko obdarzona była niezwykłą wyobraźnią, co zaowocowało różnymi nietypowymi sytuacjami. Tak było, gdy napisała w wypracowaniu, że jej dziadkowie poznali się podczas bitwy o Monte Cassino, a zachwycona tym nauczycielka chciała koniecznie zaprosić tak interesujące osoby na spotkanie. 
Marzyła o tym, że zostanie nauczycielką języka polskiego. Ale podjęła pracę w korporacji i została przez nią „wchłonięta”. W pewnym momencie zaczęła się budzić jej uśpiona wyobraźnia. Zaczęła pisać, ale wszystko lądowało w szufladzie. Przyjaciółki wymogły na niej, by pochwaliła się swoją twórczością. Następnego dnia przekonywały Agnieszkę Lingas-Łoniewską, że powinna opublikować drukiem swoje dokonania literackie. Autorka początkowo nie chciała się dać przekonać do tej idei, kiedy jednak próbkę umieściła w internecie, okazało się, że miała około 1 miliona odsłon. To wystarczyło, by poszukać wydawcy. 
Pierwszą opublikowaną drukiem powieścią było „Bez przebaczenia”, które w księgarniach pojawiło sięw 2010 roku. Wydawca podpisał z autorką dużą umowę, która obejmowała kolejne osiem (leżących w szufladzie) powieści. Wszystkie okazały się sukcesem. Na tyle dużym, że Agnieszka Lingas-Łoniewska postanowiła rozstać się z pracą w korporacji i zająć się wyłącznie pisaniem książek. Do tej pory napisała 27, w kwietniu zaś pojawią się dwie kolejne. 


– Nie jestem zwolenniczką happy endów, zdecydowanie bardziej podobają mi się smutne zakończenia – nie ukrywa Agnieszka Lingas-Łoniewska. – Czasami lubię zrobić krzywdę któremuś z moich bohaterów.

 

Autorka przyznaje, że nie przepada za określeniem „literatura kobieca”. Jej zdaniem zostało ono wymyślone przez wydawców, by zaszufladkować te powieści, które nie dają się zakwalifikować do konkretnego gatunku. Nie dało się jednak nie zauważyć, że wśród uczestników spotkania z Agnieszką Lingas-Łoniewską, które odbyło się w sali klubowej Miejskiego Centrum Kultury w Gostyninie, zdecydowanie przeważały kobiety.


 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE