Historia lubi się powtarzać, ale nie tym razem. Dwa lata temu Orlen Wisła Płock i HBC Nantes rywalizowały na tym samym etapie rozgrywek. Górą, po thrillerze w Nantes, była Wisła. Tym razem było blisko - był koszmar w pierwszej połowie, była heroiczna pogoń w drugiej odsłonie i zabrakło niewiele, by doprowadzić do rzutów karnych. Ostatecznie to jednak HBC Nantes awansowało do ćwierćfinału rozgrywek.
Koszmarna pierwsza połowa
Spotkanie od początku nie układało się po myśli Nafciarzy. Po bramce Mateja Gabera w 5. minucie było już 4:1 i można powiedzieć, że dwumecz zaczynał się od nowa. Wisła miała jednak gigantyczne problemy i z grą w obronie i z grą w ataku. Mistrzowie Polski nie mieli punktu zaczepienia, ataki były wolne i przewidywalne, często kończyły się szarzą Gergo Fazekasa. Bramki, a Wisła zdobyła ich 8 w pierwszej odsłonie, padały po indywidualnych zrywach zawodników. Przeważały jednak pomyłki, czy to w złapaniu piłki czy rozegraniu, a kilka rzutów odbił Ivan Pesić.
Z każdą kolejną udaną akcją gospodarze tylko się napędzali, Viktora Halgrimssona raz za razem pokonywali Ayoub Abdi czy Valero Rivera. Wisła po prostu nie miała argumentów.
Pogoń w drugiej odsłonie
Po przerwie podopieczni Xaviego Sabate mieli 9 bramek straty. Do doprowadzenia do rzutów karnych brakowało zatem 6 trafień. Długo nie zanosiło się, by taki scenariusz miał się ziścić. Mirko Alilović zastąpił Viktora Halgrimssona, ale z początku przewaga wicemistrzów Francji urosła nawet do 11 trafień. W 44. minucie po ataku na Riverę czerwoną kartkę zobaczył Mirsad Terzić i wydawało się, że szanse mistrzów Polski są pogrzebane.
W grze Wisły w końcu coś jednak drgnęło. Nafciarze znaleźli swój schemat w rozegraniu i kierowali piłki do Filipa Michałowicza. Skrzydłowy długo się nie mylił, rzuty karne pewnie wykorzystał Tomas Piroch. Nafciarze wciąż jednak przegrywali pojedynek z Pesiciem. Długo jednak pozostawało wrażenie, że Wisła jest w stanie doprowadzić do rzutów karnych.
W 59. minucie Zoltan Szita zdobył bramkę na 28:24 - pozostawało tylko obronić jeszcze jeden atak gospodarzy. Sędziowie długo pozwoli grać Francuzom, a ci kilka sekund przed końcową syreną zdobyli jeszcze bramkę na 29:25. W dwumeczu wygrali różnicą 2 bramek i to oni zmierzą się w ćwierćfinale ze Sportingiem Lizbona.
HBC Nantes - Orlen Wisła Płock 29:24 (17:8)
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.