Ponad tydzień temu Sąd Okręgowy zmienił postanowienie Sądu Rejonowego w Płocku i zgodził się na tymczasowy areszt dla 18-letniego obywatela Ukrainy, który jest podejrzewany o zgwałcenie młodej płocczanki. Mężczyzna powinien zostać doprowadzony do aresztu śledczego, ale policji nie udało się go zlokalizować.
Sąd co prawda zgodził się na areszt, ale teraz z prawa do odwołania od tej decyzji skorzystał podejrzany.
- Akta wciąż znajdują się w sądzie. Akta muszą wrócić do prokuratury, żeby można było wydać list gończ - mówi nam prok. Bartosz Maliszewski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Płocku. - Mężczyzna jest poszukiwany do osadzenia (w areszcie), ale żeby wzmóc poszukiwania listym gończem prokurator musi otrzymać z powrotem te akta i wydać takie postanowienie. Jest procedura z tym związana, ale to nie wpływa na efekt poszukiwania tego mężczyzny przez policję. Jeśli sąd utrzyma areszt, będą poszukiwania w skali ogólnokrajowej.
Jak mówi prokurator, sądy z reguły w ciągu kilku dni rozpatrują takie odwołania. Jak tylko akta wrócą do prokuratury, bezzwłocznie będzie można wydać list gończy - to sposób na poszukiwanie podejrzanego, który się ukrywa. Tak definiuje to art. 279 Kodeksu postępowania karnego.
Czysto teoretycznie nie ma żadnej gwarancji, że mężczyzna wciąż przebywa w Płocku, a nawet Polsce. Wcześniej wobec podejrzanego nie był stosowany inny środek zapobiegawczy.
Do zgwałcenia płocczanki miało dojść w nocy z 1 na 2 marca na płockich Podolszycach Północ.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.