Gorącą dyskusję o prawach zwierząt wywołała m.in. tzw. ustawa łańcuchowa. Wyjątkowo mroźna zima sprawiła, że wiele osób skierowało swoją uwagę w stronę polskich schronisk. W sprawę zaangażowało się wielu celebrytów, w tym piosenkarka Doda. To dzięki jej interwencji udało się zamknąć placówkę w Sobolewie.
Artystka odniosła się także do sytuacji schroniska w Płocku. W dosadnych słowach skomentowała fakt, że placówka nie użyła bud, które otrzymała od modelki Joanny Krupy, oraz mat termoizolacyjnych przekazanych przez Dodę.
W mediach społecznościowych rozgrywa się również otwarty konflikt na linii wolontariusze–dyrekcja. Pojawiły się zdjęcia wskazujące na tragiczne warunki bytowe zwierząt. Kontrolę w płockim schronisku przeprowadzili radni Prawa i Sprawiedliwości – wśród nich był Szymon Stachowiak, przewodniczący klubu w radzie miasta, doradca prezydenta RP.
PortalPłock: Temat funkcjonowania schronisk dla zwierząt wciąż jest na ustach wielu. Dotyczy on także Płocka. Miejskie schronisko mierzy się z wieloma oskarżeniami. Klub Prawa i Sprawiedliwości również interweniował. Dlaczego?
Szymon Stachowiak: Na wstępie każdemu zalecam powściągliwość emocji, bo sprawa nabrała dziś ogromnego wydźwięku medialnego. Ma charakter ogólnopolski i generuje mnóstwo złych emocji. Ludzie bardzo się spolaryzowali. Pojawia się m.in. przekonanie, że w płockim schronisku wszystko jest złe. Ucinając spekulacje – nie, w mojej opinii tak nie jest.
PP: Na to wskazała interwencja radnych PiS?
SS: Podjęliśmy interwencję, żeby zobaczyć, jak wygląda schronisko od środka. Byłem osobiście podczas tej kontroli. Odkryliśmy szereg problemów, nieprawidłowości i błędów. Dotyczą one jednak szczególnie obszaru infrastrukturalnego. Boksy są w złym stanie, podobnie jak wiele bud. Widzimy jednak, że realizowane są tam inwestycje i modernizacje. Trzeba jednak powiedzieć wprost: odbywają się zdecydowanie za wolno. Nie rozumiem też, dlaczego w okresie rekordowych mrozów nie podpisano umowy z wolontariuszami. W płockim schronisku widzimy mnóstwo problemów na poziomie zarządczym.
PP: Wyczuwam „ale”?
SS: Jednocześnie nie możemy robić z tego miejsca patoschroniska. To trzeba powiedzieć wprost – psy i koty są zaopiekowane. Reagują na panią dyrektor [Marta Krasuska – dop. red.] entuzjastycznie i to trzeba jej oddać. Skrzywdzone zwierzę nie będzie się cieszyć na widok kogokolwiek. Na mnie – jako osobę z zewnątrz – tak pozytywnie nie reagowały. To wskazuje, że wykonywana jest tam jakaś praca.
PP: Gdzie zatem, w Pana opinii, tkwi największy problem?
SS: Chcę podejść do sprawy schroniska bardzo merytorycznie. To miejsce jest przykładem problemu, który trawi nasze miasto – uciekania od odpowiedzialności. Fakt, że zarząd schroniska nie podlega bezpośrednio pod Urząd Miasta, jest wygodnym argumentem dla prezydenta Andrzeja Nowakowskiego. „Proszę po odpowiedzi kierować się do PreZero. Ja nic nie wiem na ten temat” – to pada zdecydowanie za często.
PP: Ale czy tak właśnie nie jest?
SS: Nie do końca. To władza miasta ponosi odpowiedzialność i musi tę odpowiedzialność oraz pieczę sprawować. Nie wystarczy nagrywać filmików czy prowadzić transmisji, które mają ocieplić wizerunek schroniska. Pokazano trzy psy i kilka kojców, a infrastruktura wygląda inaczej. W tym aspekcie mamy ewidentnie dużo do poprawy. Trzeba pamiętać, że z budżetu miasta blisko 4 mln zł przekazywane jest na utrzymanie schroniska. To środki, które – w naszej ocenie – można zagospodarować lepiej, realizując inwestycje i modernizacje. Widać też problemy kadrowe.
PP: Mówi pan, że schronisko w Płocku to tylko przykład zaniechań…
SS: Analogiczną sytuację mieliśmy jakiś czas temu, gdy na Podolszycach wysiadło ogrzewanie. Gdy zapytaliśmy prezydenta podczas sesji Rady Miasta, kiedy wróci, powiedział: „To nie ja, to Fortum. To prywatna firma”. Jaki włodarz może umywać ręce, gdy kilka tysięcy mieszkańców musi siedzieć w domach w kurtkach?
PP: Wróćmy jednak do schroniska – przeprowadzono kontrolę radnych PiS. Co dalej?
SS: Uderzam się w pierś, bo zajęliśmy się tematem bliżej dopiero wtedy, gdy nabrał ogólnopolskiego wymiaru. Ze swojej strony będę regularnie odbywał kontrole – także niezapowiedziane. Sprawdzamy też dokumenty w PreZero. Chcemy ustalić, jak wydatkowane są środki i dlaczego budżet schroniska się „nie spina”. Mamy pewne zobowiązania – wiemy, że już w marcu mają powstawać nowe boksy i infrastruktura. Będziemy na bieżąco monitorować tę sprawę.
Komentarze (0)