Przeciąga się wojna w Iranie, co z kolei skutkuje zatkaniem cieśniny Ormuz, przez którą transportowane było nawet 20 proc. światowej produkcji ropy naftowej. Surowiec szybko podrożał, co równie szybko przełożyło się na ceny na stacjach paliw. Stąd już krótka droga do podwyżek cen wszystkiego, co wymaga transportu, a więc skok inflacji.
Rząd chce temu przeciwdziałać. Wprowadzono czasową ustawę, która zakłada obniżkę cen paliw.
- Obniżamy VAT na paliwa z 23% na 8%, obniżamy akcyzę do minimalnych dopuszczalnych poziomów - te działania powinny przynieść niższe ceny paliw o około 1,20 zł na litrze
- zapowiedział Minister Finansów i Gospodarki Andrzej Domański.
W sobotę 28 marca za najpopularniejszą w Polsce bezołowiową 95 w Płocku trzeba było zapłacić 7,29 zł, a za litr oleju napędowego 8,69 zł.
Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę w piątkowy wieczór, więc już nic nie stoi na przeszkodzie jej wdrożenia. Paliwo na stacjach jednak nie tanieje.
- ORLEN zawsze działa zgodnie z przepisami prawa i na bieżąco dostosowuje prowadzoną działalność do obowiązujących regulacji, takie kroki zostaną również podjęte wraz z wejściem w życie przepisów dotyczących VAT i akcyzy
- odpowiedziało nam biuro prasowe Orlenu pytane o sprawę w piątek.
Ustawa w sobotę 28 marca na godz. 15:00 nie została opublikowania w Dzienniku Ustaw. Zgodnie z prawem dopiero jej publikacja oznacza wejście w życie.
Inną sprawą jest fakt, że działania Polski nie do końca podobają się w Brukseli. Na stronie RMF24.pl czytamy, że co prawda Komisja Europejska nie skrytykowała działań wprost, ale wskazała, że państwa nie mają pełnej elastyczności w regulowaniu stawki podatku VAT na paliwa.
Komentarze (0)